niedziela, 30 sierpnia 2020

Fenomen szarego kosmity


Tradycyjnie sezon ogórkowy jest okresem, w którym częściej pojawiają się w mediach doniesienia o zjawiskach dziwnych, niesamowitych i istotach nie z tej Ziemi. UFO, kręgi w zbożu i kosmici to żelazne tematy w tym okresie.

Kosmici. To hasło wywołuje u przeważającej większości ludzi jednoznaczne skojarzenie. Niewysoka, wątła istota o skórze szarego koloru i wielkiej głowie z osadzonymi w niej dużymi czarnymi oczyma jest najczęstszym wyobrażeniem przybysza z innego świata. Szary kosmita – szarak – stał się już standardowym wyobrażeniem przybysza z innej planety, co więcej uzyskał również status internetowego mema. Nawet podając hasło „szarak” w wyszukiwarce internetowej, otrzymujemy w odpowiedzi zaraz za informacją o pospolitym zającu właśnie dane i domniemany wizerunek szarego kosmity.
Czy nie jest to zastanawiające?
Co leży u źródła powszechnego społecznego kojarzenia istot pozaziemskich z szarakiem?
Czy jest to temat dla ufologów, czy może bardziej socjologów?
Nie przesądzając, kto jest bardziej odpowiedni do zbadania sprawy, nie ma wątpliwości, że szarak jest doskonałą pożywką dla pisarzy. Może prawda leży gdzie indziej? Może poprawna odpowiedź znajduje się w opowiadaniu „51 szarych masek" z tomu „Logika Uniwersum"? 

poniedziałek, 10 sierpnia 2020

Premiery książkowe 2020 r.

Od 01-10-2020 znajdą się w sprzedaży:



„Logika Uniwersum" - wydanie drugie poprawione












„Mars albo nieskończoność światów" -   wydanie pierwsze. Premiera.









czwartek, 30 lipca 2020

Perseverance Rover, Ingenuity i kolejna książka


Dziś wystartowała kolejna misja marsjańska NASA. Nazwana Mars 2020 Mission stanowi istotny krok w badaniach Czerwonej Planety. Jest to zarazem najbardziej zaawansowana i skomplikowana technicznie wyprawa, której celem jest poszukiwanie śladów dawnego życia.
Wystrzelona dziś przy użyciu rakiety Atlas V sonda ma wylądować w lutym 2021 roku na Marsie. Tym razem na powierzchnię wyjedzie nowy łazik nazwany Perseverance. Jest on ulepszoną wersją Mars Science Laboratory (Curiosity), który od ośmiu lat pracuje bez przerwy dostarczając bezcenne dane naukowe. Po raz pierwszy w historii na innej planecie pojawi się aparat latający, rodzaj drona o nazwie Ingenuity. To miniaturowy helikopter, którego zadaniem będzie sprawdzenie możliwości lotów w marsjańskiej atmosferze, oraz fotografowanie okolicy łazika, co powinno pomóc w wyborze jego marszruty.
Planuje się również zebranie przez Perseverance próbek gruntu, które w przyszłości mają być zebrane i dostarczone na Ziemię.
Dla mnie misja ma szczególne znaczenie, gdyż jeszcze przed lądowaniem sondy na Marsie ukaże się w księgarniach moja kolejna książka, w której badania Czerwonej Planety odgrywają szczególną rolę. Ale o tym więcej w następnych postach...

sobota, 20 czerwca 2020

Noc Kupalna we współczesnej odsłonie

Nadchodzi najkrótsza noc w roku uroczyście obchodzona, jako święto przesilenia letniego, przez większość tradycyjnych kultur. W rodzimowierczych kulturach słowiańskich nosiło nazwę Nocy Kupalnej, było poświęcone Słońcu i stanowiło manifest radości z nadchodzącego letniego czasu obfitości.
Jakkolwiek pewne elementy obrzędowości przetrwały do dziś zaadaptowane przez chrześcijaństwo, to jednak pierwotne znaczenie święta oraz jego kulturowe znaczenie znikło bezpowrotnie.
Kult solarny był powszechny w społeczeństwach starożytnych. W rodzimowierstwie słowiańskim personifikacją Słońca był Swaróg. Współcześnie czczony jest w hinduizmie pod postacią boga Savitara.
Ciekawym eksperymentem myślowym jest wyobrażenie sobie współczesnej Polski pozostającej wciąż w kręgu rodzimowierczej kultury.
Próbę opisania takiej alternatywnej rzeczywistości podjąłem w opowiadaniu „Świętowit na Księżycu”, gdzie wielowiekowa tradycja funkcjonuje wciąż we współczesnym świecie i zostaje zaadaptowana do jego wymagań.
Natomiast odpowiedź na pytanie, czy rozwój cywilizacyjny w takim alternatywnym świecie byłby faktycznie szybszy, pozostawiam ocenie czytelników.

sobota, 30 maja 2020

Załogowe loty kosmiczne – nowe otwarcie?

„Kosmokrator ma 107 m długości i około 10 m średnicy w najszerszym miejscu. Składa się z dwu wrzecionowatych korpusów, włożonych jeden w drugi. Zewnętrzny korpus nadaje statkowi odporność i stanowi osłonę aerodynamiczną, wewnętrzny zaś, podzielony na dwa pokłady, górny i dolny, zawiera pomieszczenie ładunkowe, kabiny mieszkalne, urządzenia kierownicze i silnik.” - tak wyobrażał sobie statek kosmiczny Stanisław Lem, publikując w 1951 roku swoją pierwszą powieść „Astronauci”. Moim ulubionym fragmentem, opisującym rakietę jest jednak następujący: „Mijali magazyny żywnościowe. W półmroku widniały beczki i stosy skrzyń, paki z konserwami, worki z mąką i zbożem. W następnej grozi znajdowały się lekarstwa, rozmaite chemikalia i aparaty. W chłodni leżały warstwy mrożonego mięsa, jarzyn, owoców.”
Podobnie, jak w wydanych w 1968 roku „Opowieściach o pilocie Pirxie”, statek kosmiczny Lema najbardziej przypomina, w tych wczesnych książkach, oceaniczny okręt. Wizja podróży kosmicznych u pisarza ewoluowała w kolejnych latach, na co wpływ miały zarówno odbywające się pierwsze loty kosmiczne, jak i rozwój nauki i techniki. W ostatniej powieści z 1986 roku zatytułowanej „Fiasko” statek kosmiczny wyglądał już całkiem inaczej.
„Statek, gdy oglądany w locie z dali, przypominał długą, białą gąsienicę o kulisto wypukłych segmentach, i to gąsienicę skrzydlatą, gdyż z jej boków wychodziły płaty, zakończone kadłubami hydroturbin. Łeb „Eurydyki", spłaszczony, okalały jak czułki czy żuwaczki kolce mnóstwa anten. Kuliste człony, złączone z sobą krótkimi cylindrami trzydziestometrowej średnicy, sprzęgał i usztywniał podwójny kil wewnętrzny, gdy kosmiczny okręt przyspieszał, szedł pełnym chodem lub hamował. Silniki, zwane hydroturbinami, w istocie były termonuklearnymi reaktorami typu strumieniopływowego, a za paliwo służył im wodór wysokiej próżni.”
Kosmokrator wyruszył na swoją pierwszą wyprawę w 2006 roku, zaś Eurydyka sto kilkadziesiąt lat później. To fikcja literacka, a jaka jest rzeczywistość?
Załogowe loty kosmiczne rozpoczęły się 12 kwietnia 1961 roku lotem Jurija Gagarina na statku Wostok 1. Później w ramach programu Apollo człowiek dotarł na Księżyc. Kolejne lata przyniosły spektakularny program wahadłowców kosmicznych. Wydawało się, że wreszcie nadchodzi era kosmiczna, a loty pozaziemskie staną się rutyną i codziennością. Dwie katastrofy promów pokazały jednak, jak złudne jest to przekonanie. Przez ostatnie dziewięć lat załogowe loty orbitalne były wykonywane przez rosyjskie statki Sojuz, których konstrukcja pochodzi z lat siedemdziesiątych XX wieku i podobne do nich statki chińskie.
Najbliższe dnie przyniosą wreszcie nowość. Na dziś planowany jest start rakiety Falcon 9 z załogowym modułem Crew Dragon i dwoma astronautami na pokładzie. Co istotne, całość jest produktem komercyjnej firmy SpaceX.
Nie sposób nie doceniać postępu technicznego, widocznego przede wszystkim w dążeniu do uzyskania możliwości wielokrotnego użytku rakiety nośnej i modułu orbitalnego, co jest cechą Falcona 9 i Dragona, ale jednocześnie w oczy rzuca się podobieństwo do rozwiązań programu Apollo. Po ponad sześćdziesięciu latach rozwoju techniki kosmicznej wciąż sprawia ona wrażenie ledwie raczkującej.
Może więc rację mają sceptycy, którzy twierdzą, że w dającej się przewidzieć przyszłości Kosmos pozostanie niedostępny dla człowieka, a kosmoloty opisywane w literaturze s-f, w tym również i ten z „PUSTEJ ZIEMI”, pozostaną na zawsze produktem wyobraźni pisarzy.

poniedziałek, 27 kwietnia 2020

Co dalej po pandemii?

W poście „Jak futurologia się (nie) sprawdza” pisałem jak trudne i niepewne jest stawianie futurologicznych prognoz. Obecnie chyba wszyscy zastanawiają się nad obrazem świata po pandemii i wszystkie stawiane prognozy są obarczone błędem niepewności. Nie wiadomo, jak potoczą się najbliższe wydarzenia. Brak jest wiarygodnych opinii ekspertów odnośnie tego, czy i kiedy pandemia wygaśnie. Wciąż nieznane są daty dostępności skutecznych leków i szczepionki przeciw wirusowi SARS-CoV-2. To, co na dziś jest pewne, to katastrofalny wpływ pandemii na gospodarkę.
Wielkie zarazy przeszłości dokonywały spustoszenia przede wszystkim w ludzkiej populacji. Śmiertelnych ofiar były miliony, a skutki gospodarcze były wynikiem tych masowych zgonów. Dało się to zauważyć po epidemii „czarnej śmierci", kiedy znacząco wzrosła wartość pracy, co było bezpośrednim następstwem braku siły roboczej.
Obecna sytuacja jest zgoła inna. Liczba ofiar śmiertelnych, przynajmniej w Europie, Azji i Ameryce, jest niewielka w stosunku do liczebności populacji, zaś, jak podaje WHO, 95% zmarłych to osoby w wieku powyżej 60 lat, z czego ponad połowa przekroczyła 80 lat. Tak więc ofiarami są w większości osoby w wieku poprodukcyjnym. Jednocześnie gospodarka na całym świecie gwałtownie przyhamowała, czego niewątpliwym skutkiem będzie potężna recesja. Tym samym, następstwa pandemii koronawirusa mogą okazać się bardziej podobne do kryzysu 2008 roku, niż do jakiejkolwiek innej epidemii.
Jeżeli tak właśnie będzie, to w obszarze społecznym powinno nastąpić przyspieszenie zjawisk, o których pisałem wcześniej i które stanowiły punkt wyjścia do futurologicznych wizji, opisanych w „PUSTEJ ZIEMI" i „Logice Uniwersum".
Człowiek okazuje się wciąż najsłabszym i najbardziej ryzykownym elementem w gospodarce. Czy zatem nie powinniśmy oczekiwać już w najbliższej przyszłości intensyfikacji prac nad robotyzacją i sztuczną inteligencją?

niedziela, 29 marca 2020

Świat „zaskoczony” pandemią koronawirusa

Katastrofy spadały na ludzkość w przeszłości niejednokrotnie. Wojny, klęski żywiołowe, czy też epidemie nie były niczym nadzwyczajnym – zdarzały się niejednokrotnie, a ich skala była czasami wprost przerażająca. Wystarczy wspomnieć o czarnej śmierci - wielkiej epidemii dżumy w XIV wieku, która zabiła, w zależności od szacunków, od 30% do 60% populacji Europy. Pandemia grypy, zwanej Hiszpanką przyniosła więcej ofiar, niż kończąca się wtedy Pierwsza Wojna Światowa. Ocenia się, że liczba osób, które nie przeżyły zarażenia przekroczyła 20 milionów.
Można zrozumieć, że nasi przodkowie dysponujący zarówno mniejszą wiedzą, jak i bez porównania mniejszymi środkami byli wobec tych katastrof bezsilni. Jednak obecnie, nie ma racjonalnego usprawiedliwienia dla sprawujących władzę na świecie, usiłujących uzasadnić zaskoczeniem swoją bezradność i nieudolność.
Naukowcy niejeden raz ostrzegali przed możliwą pandemią. Globalizacja i niezwykle intensywny przepływ ludzi w skali całego świata są czynnikami, które musiały w pewnym momencie doprowadzić do tego, że lokalna epidemia przerodziła się w globalną pandemię. O tym traktowała nie tylko niejedna rozprawa naukowa, ale również liczne publikacje dostępne dla każdego. To nie była enigmatyczna futurologia, ale realne ostrzeżenia.
Nie sposób mówić o zaskoczeniu pandemią, natomiast w pełni uzasadnione jest napiętnowanie indolencji władz, chyba w większości krajów. Dyletantyzm i priorytet doraźnych celów politycznych nad planowaniem strategicznym i zarządzaniem ryzykami właśnie teraz pokazuje swoją prawdziwą twarz.
W odróżnieniu od wojny, kiedy to politycy chowają się za plecami żołnierzy, których posyłają na śmierć, wirus nie wybiera ofiary i ich również może dopaść. To marna pociecha dla ludzi, ale najbardziej pesymistyczne jest to, że i po tej bolesnej lekcji, skorumpowany politycznie elektorat wciąż będzie dawał łapać się na lep populizmu, oddając władzę w ręce tych, którzy najmniej nadają się do jej sprawowania.
A na koniec ostatnia refleksja – czy ci wszyscy, którzy uważali, że ostrzeżenia o zagrożeniu pandemią to jedynie lewackie bredzenie, będą dalej to samo twierdzili o globalnym ociepleniu, ekologii i bombie populacyjnej?

Polecany post

Chemiczna depopulacja

 W powieści   Błękitny glob  opisałem hipotetyczny świat, w którym stabilizacja demograficzna opiera się na strategii rozrodu sterowanego li...

Najczęściej wyświetlany post