Przyjmując, dość umownie zresztą, że społeczeństwo ludzkie
zaczęło rozwijać się w okresie neolitu, można zauważyć, iż ponad dziesięć
tysięcy lat zajęło ludzkości sformułowanie i powszechne zrozumienie istoty praw
człowieka.
Zapisy w europejskiej konwencji praw człowieka są dziś
oczywiste dla każdej racjonalnie myślącej osoby. A przecież jeszcze całkiem
niedawno, w perspektywie zaledwie kilkuset ostatnich lat, pozbawienie człowieka
wolności, czy też rutynowe stosowanie tortur było usankcjonowane prawnie i
obecne na porządku dziennym. Co istotne, budziło sprzeciw tylko nielicznej,
postępowej części społeczeństwa.
Dziś jedynie najbardziej zwyrodniałe osobniki są zdolne do
kwestionowania tych praw i nie byłoby w tym większego zagrożenia, gdyby nie to,
że są oni zdolni przy pomocy społecznej manipulacji do przejęcia władzy i w
konsekwencji stanowienia prawa, które w ich wydaniu okazuje się jawnym
bezprawiem.
Jak widać postęp nie dokonuje się ani łatwo, ani szybko. To
pesymistyczne stwierdzenie łagodzi jedynie optymistyczne spostrzeżenie, że
jednak rozwój postępuje i z biegiem czasu prawa wypracowane przez pokolenia
staną się oczywiste dla wszystkich.
Właśnie dlatego futurystyczna wizja przyszłości, którą
pokazuję w swoich książkach bazuje na powyższej tezie i ostatecznie wiedzie do
obrazu społeczeństwa, które te oczywiste prawdy traktuje jako coś naturalnego i
nie podlegającego dyskusji.
Być może jest to bardzo odległa perspektywa, tak jak odległy
jest Mars z utopijnej wizji pokazanej w opowiadaniu „Mars albo
nieskończoność światów” i dziś bardziej aktualny jest obraz społeczeństwa,
które poprzez swoją pasywność, przy aktywnej manipulacji prowadzonej przez
rządzących, samo ogranicza swoją wolność, tak jak wymyśleni przeze mnie
mieszkańcy Atlantydy.
Pozostaje zatem otwarte pytanie, czy współczesne
społeczeństwo jest zdolne wyrwać się wreszcie z marazmu, czy też jak Atlantydzi
zatonie w nieświadomości, że składając dobrowolnie władzę w nieodpowiednie ręce
samo wydało na siebie wyrok.